Menu

Pieniądze z banku za darmo

Zainteresowanie kredytami i pożyczkami jest na tyle duże, że instytucje takie jak banki czy firmy oferujące chwilówki muszą ze sobą konkurować. W wyniku tego wysuwają coraz ciekawsze oferty w stronę klientów. Spotkać można przeważnie zmniejszenie oprocentowania kredytu do zera w przypadku banków oraz ucięcie odsetek w przypadku firm pożyczkowych. Reklamowane w ten sposób produkty finansowe nie zawsze faktycznie wyglądają tak pięknie, jak są przedstawiane. Bez sprawdzenia, na czym polega promocja, klienci zawierają ich zdaniem korzystne umowy i później żałują, bo o istnieniu ukrytych kosztów dowiadują się już po zaciągnięciu zobowiązania. Instytucje posługują się tego typu chwytami, licząc na naiwną klientelę. W dalszej części artykułu dowiesz się, czy darmowe pożyczki lub kredyty faktycznie istnieją.

Najważniejsze jest oprocentowanie?

Chęć porównania kilku podobnych ofert chwilówek, czy też kredytów bankowych, doprowadza najczęściej do weryfikacji wysokości oprocentowania. To kryterium wydaje się najważniejsze i to właśnie ono przeważa na ostatecznym wyborze rozwiązania finansowego. Wszystko na pierwszy rzut oka wygląda prawidłowo, ale wcale nie można zakładać, że pożyczka czy kredyt z najniższym oprocentowaniem okażą się najbardziej opłacalne tylko z tego tytułu. Firmy posługują się magicznym hasłem o braku oprocentowania w celu przyciągnięcia klientów, ale żeby zrekompensować sobie straty na tym polu, wciskają wysokie opłaty gdzie indziej – tam, gdzie klient nie zajrzy. Dlatego też jeśli chcesz pożyczyć korzystnie, weryfikuj nie tylko oprocentowanie, ale wszystkie opłaty dodatkowe. Najlepiej będzie po prostu dobrze przeczytać umowę nie pomijając nawet fragmentów zapisanych drobnym drukiem.

Droga pożyczka bez odsetek? Niemożliwe! A jednak

Oferta, w której podkreślony jest brak odsetek, kusi już od pierwszego wejrzenia. Klienci automatycznie kojarzą niskie lub zerowe oprocentowanie z lepszymi warunkami kredytowania, nie wiedząc o tym, że jest to tylko chwyt marketingowy. Żeby to zrozumieć, trzeba zauważyć, jakie opłaty składają się na tzw. całościowy koszt kredytu. Dużo lepszym posunięciem jest sprawdzanie RRSO, niż po prostu oprocentowania. RRSO jest wartością zbiorczą i oznacza rzeczywistą roczną stopę oprocentowania. Mieszczą się w niej nie tylko odsetki, ale także różne inne koszty (m.in. opłaty przygotowawcza, manipulacyjne, prowizje, jak również często ubezpieczenie, z którego czasem można na tym etapie zrezygnować), na których instytucja zamierza zarobić. Wybierając więc ofertę, trzeba od razu zaglądać tam, gdzie są informacje o RRSO. Bez tego firma bez trudu wciśnie ci mnóstwo opłat zamiast wysokiego oprocentowania. Niekiedy kredyt lub pożyczka z wyzerowanymi odsetkami (super promocja, okazja!) okazuje się dużo droższy niż jakakolwiek inna oferta. Wystarczy wrzucenie prowizji w wysokości ok. 15%, żeby całkowicie wyrównać stratę na odsetkach i jeszcze zarobić, a klient korzystniej wyszedłby na standardowej pożyczce z odsetkami 10% i z minimalną prowizją rzędu 5%.